HOMOSUM Ośrodek Psychoedukacji

HOMOSUM jest organizacją zrzeszoną w Polskiej Federacji Psychoterapii.
HOMOSUM jest zarejestrowaną placówką szkolnictwa niepublicznego.
HOMOSUM posiada status niepublicznej poradni psychologiczno - pedagogicznej.
HOMOSUM jest w rejestrze przedsiębiorców prowadzących pracownię psychologiczną.

logo HOMOSUM
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.rodzinagk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.motylgk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.mostgk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.golebiegk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.drz_1000x300gk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.okna_1000x300gk-is-94.jpglink
Loading…

Bajki uczestników kursu Mistrz Praktyk NLP 2017

"Przypowieść o kopciuszkowym Adasiu" - Cypisek

Gdzieś daleko, daleko od krainy Kopciuszka był sobie Adaś ... Chłopak, który słuchał baśni o ciężko pracującej dziewczynce, której trud zaczął porównywać do swojej ciężko wykonywanej pracy ...
Chłopiec zwrócił uwagę na wytrwałość i upór Kopciuszka. Doskonale go/ją rozumiał i porównywał do swoich obowiązków...
A gdy dziewczynka szukała pomocy wśród ptaków, ja zastanawiałem się... kto jest moim pomocnikiem, na kogo mogę liczyć, coraz bardziej odczuwając, że większość zadań zależy ode mnie samego ...
Słuchając coraz bardziej... i bardziej... rozumiałem... ile pracy muszę włożyć... by osiągnąć swoje zaplanowane cele... będące marzeniami ... Czuję, jak bardzo chcę iść na bal! Jak bardzo mogę to zrobić... i... ukończyć swoje zaplanowane zadania ...
Widzę swoją drogę z mniejszym lub większym skutkiem ... podążam nią do przodu ... w... swój własny...niepowtarzalny sposób...

 

"Przypowieść o kopciuszkowym Adasiu" - Marcin Nowak

Adasiu... posłuchaj historii... którą chciałbym Ci opowiedzieć... historii być może Ci znanej... być może takiej, byś wraz z płynącym oddechem... tak spokojnie popłynął myślami do bajki którą dobrze znasz....bajki o Kopciuszku i balu... bajki... która płynie niczym wdech i wydech ... i spokojnie układa się słowami w rytm uderzeń serca ... podczas ... gdy słyszysz opowieść o ciężkiej pracy... poświęceniu i uporze... możesz w wyobraźni namalować ze szczegółami piękny widok... który z każdą chwilą możesz zmienić... to co widzisz... w lepszy obraz, pełen kolorów i wrażeń...gdy spokojnie w rytm uderzeń swego serca będziesz lekko oddalać się od bajki o Kopciuszku widząc Ją niczym kolorowy obraz na ścianie, wypełniony światłem i dźwiękiem... ten właśnie obraz z pewnej odległości... być może wtedy będzie tak... że w najlepszy dla siebie sposób powoli i delikatnie zauważysz sukcesy Kopciuszka...i wtedy być może z każdą chwilą bardziej wypełnisz swoje serce spokojem... który wynika z pewności... że to co robisz i jakie wyniki osiągasz jest najlepszym... co może się zdarzyć. W tym momencie... być może jeszcze nie teraz... zauważysz jak powoli... możesz poczuć pewność siebie... tak jak czujesz bicie swojego serca tak poczuć zaufanie do siebie... do tego co robisz... do tego jak dobrze to na ciebie wpływa... Spokojny... i pewny swych decyzji... jesteś w najlepszy dla siebie sposób tym... który wie... i być może jeszcze nie teraz... możesz inaczej i lepiej fomułować swoje cele... być może widzieć swoje sukcesy w lepszym bardziej jaskrawym świetle – takim... jakie wypełnia parkiet sali balowej na której mocno stoisz... bo to twój bal. I nieważne... co teraz widzisz... słyszysz lub czujesz... z każdą chwilą bardziej... możesz formułować cele tak... by osiągnięcie ich było proste niczym rytm wdechu i wydechu....tak byś każdego dnia mógł czuć jak wszechświat zaprasza Ciebie... na bal... by świętować tylko Twoje sukcesy...te które płyną do Ciebie powoli... tak jak płynie wdech i wydech..a wraz z nimi zaufanie... które niczym światło wypełnia Twoje wnętrze. Zaufanie do siebie.... do energii którą wysyłasz... do wzrastania, Energii... która przypływa wraz z kolorami kształtami... gdy z każdą chwilą bardziej czujesz i widzisz... jak zmienia się wszystko... co cię otacza. Spokojny i nie do zatrzymania... niczym powoli płynąca wielka rzeka... wpływasz na wszystko... co Cię otacza... cieszysz się zasłużonym w pełni sukcesem... radością i spokojem o to... że cokolwiek zamierzysz... przyjdzie do Ciebie tak... jak słyszysz rytm swojego serca...
To co dobre i mądre wokół Ciebie... niczym ptaki w bajce o Kopciuszku... pomoże Ci docenić jak ważni są ludzie wokół ciebie... być może jeszcze nie teraz... być może jeszcze nie tutaj... zauważysz... jak ci którym ufasz... cieszą się Twoim sukcesem. Tak bardzo miłe... spokojne... i lekkie jest to...i przychodzi do Ciebie od przyjaciół... od ludzi którym ufasz... i którzy ufają Tobie... Tak jak lekki jest Twój wdech i wydech... jak swobodnie płynie.... z każdą chwilą bardziej uświadamiasz sobie że to co Cie otacza jest dla Ciebie dobre i przynosi Tobie dobry stan w każdej chwili w każdym momencie dokładnie to czego pragniesz i jaki stan chcesz mieć.

Czując zaufanie do siebie ,do swoich decyzji do ludzi wokół Ciebie z każdą chwilą bardziej... uświadamiasz sobie coraz lepszy Twój stan... który wsącza się w Twoje ciało niczym świeże powietrze płynące do twoich płuc... jak chłodne... pachnące lasem i wiosennym porankiem światło... budzącego się dnia...

 

"Droga wojownika"- Marcin Nowak

Wojownik słuchał baśni, opowieści snutej przez wędrownego bajarza, pogrążony w swoich myślach, Słuchał opowieści pełnej happy endów, dobrych zakończeń, historii dobrego życia – historii sukcesu i odwagi, by niezależnie od tego, co jest „tu i teraz" szukać sposobów na lepsze jutro – na nowe lepsze życie wypełnione pracą i dobrem.
Opowieść snuta przez bajarza w oberży, gdzie stanął na łyk sake i i nocleg, mocno poruszyła jego duszę. Silny, potężny, acz wiekowy samuraj, czuł, jak nierealność tej naiwnej bajki, która wydawała mu się tak bardzo różna od życia, które znał, poruszyła go. Czuł wewnętrzny sprzeciw, żeby przyjąć do siebie świadomość, że to, co wydaje się mu się tak mało realne niczym bajka dla dzieci – wcale nie było aż taką lukrowaną fikcją.
Przypomniał sobie swoją młodzieńcza wiarę w ludzi, w przyjaźń, w dobry los i szczęście, które wraca do tych, którzy mają odwagę robić to, co słuszne, a nie to, co popularne.
Spojrzał na swój lśniący miecz, w czarnej błyszczącej drewnianej pochwie – ukochany przedmiot, symbol siły dający poczucie władzy nad swoim losem i życiem, choć jako RONIN czyli samuraj bez Pana nierzadko w imię przetrwania czy też żądzy sukcesu płynącego z pychy lub poczucia władzy nad życiem innych, tak często umoczył klingę swojego miecza we krwi, nierzadko żałując później tak bardzo nieroztropnie podjętej walki. Gdzieś głęboko w środku swej duszy czuł, jak bardzo okłamuje siebie, tłumacząc sobie, widząc w oczach pokonanych strach, że kochał życie na krawędzi i w ciągłym wirze wojny.
Jednak po cichu, w głębi, coraz głośniej odzywał się głos, który nie dał się już zagłuszyć kolejnym zwycięstwem, bogactwem czy zaszczytem – głos, który przebijał się nawet... nawet przez zamroczony alkoholem umysł, gdy topił w sake dziwny smutek, który wracał niczym zły szeląg. Ten głos przypominał mu o tym, jak bardzo był szczęśliwy w innym miejscu – gdy jego zbroja była o niebo skromniejsza, jego dom... choć mały... kiedyś porzucony na rzecz samotnej wędrówki po zaszczyty i władze... skromny... stanowił schronienie. Przypominał mu o marzeniach o rodzinie o domu, do którego chciał wracać zmęczony po całym dniu pracy – o miejscu i marzeniach, które tak łatwo porzucił na rzecz samotnej podróży znaczonej coraz większym bogactwem i trupami swoich wrogów...
Drżący gdzieś w sercu i rozdygotany niczym bambus na silnym wietrze, zdziwiony przypływem tych nagłych uczuć tak bardzo zapomnianych i przez to tak niełatwych do opanowania, dopił w ciszy swój napój i cicho wyszedł z oberży... jednocześnie... podejmując tak niełatwą decyzje o powrocie do miejsca... z którego kiedyś wyruszył.
Tak bardzo pełny obaw o to,... gdzie dojdzie... i czy jego starzejąca się dłoń...będzie w stanie wykonywać... inne rzemiosło niż to... w którym tak bardzo...wcześniej celował...i... czy potrafi coś więcej niż walczyć ranić i zabijać... żyjąc... z każdą chwilą bardziej...dla pochwały istnienia...i domu...do którego wraca i...tworzy z radością... i siłą... godną samuraja... z każdą chwilą bardziej...w pokoju... i ... miłości... i ... z wiarą w bliskość ... z sobą i ... innymi ... tak lekko i swobodnie... jak płynie... wdech i... wydech... z każdą sekundą bardziej...

Bajki uczestników kursu Praktyk NLP

„Dla Michała" - uczestniczka Praktyka NLP Olga Flis

Dawno, a może całkiem niedawno, w całkiem zwyczajnym miejscu na ziemi, przyszedł na świat miły i wrażliwy chłopiec. Rósł jak drożdżach był pogodny, towarzyski życzliwy,a często pomocny i roześmiany.
Miał wielu kolegów, lecz cieszyło go towarzystwo kilki najbliższych przyjaciół, z którymi chętnie spędzał czas. A czas mijał i mijał. I pewnego dnia chłopiec stał się dorosłym mężczyzną o jasnym i bardzo konkretnym spojrzeniu. W dorosłym życiu założył kochającą rodzinę. Lecz nie wszystko szło bezproblemowo. Mężczyzna czuł, jak coś burzy jego wewnętrzną harmonię. Im bardziej to czuł, tym bardziej „zacinał" się sam w sobie. Robił się chłodny. Trwało to do momentu, aż uświadomił on sobie, coraz bardziej i bardziej, że zgubił radość. Przemyślał to sobie i przełamał obezwładniający go lód. Tak jak dawniej zaczął rozmawiać z otaczającymi go ludźmi. Nawet odważył się poprosić o wyjaśnienie i wskazówki, które umożliwiły mu dalszą pracę. Kiedy znowu poczuł radość, pojawiła się też wdzięczność oraz poczucie docenienia przez pozostałych pracowników. Tak zanurzony w tym ciepłym nurcie życia, mężczyzna popłynął coraz bardziej i bardziej ... ciesząc się z osiągniętych sukcesów ... i osiągał wszystko co dla niego było najlepsze ...

„Przyjemność" - Michał

Pewnego dnia Zosia zapytała mamę:
„Mamo, co to jest przyjemność?"
O, to ciekawe pytanie: Dla mnie przyjemnie jest wtedy, kiedy słyszę nastrojową muzykę delikatnie płynącą do moich uszu. Gdy czuję zapach pomarańczy oraz gdy mam chwilę dla siebie.
A przyjemność jest tylko dla jednej osoby? - zapytała Zosia.
Nie. Przyjemność sprawia mi, gdy pozwalam, aby ktoś mnie obsługiwał, dotykał mnie, masował. Byłam kiedyś na masażu kamieniami i to było ... bardzo przyjemne. Ciepłe kamienie poukładane wzdłuż mojego kręgosłupa dały mi rozluźnienie i odpoczynek. Nie musiałam w tej chwili nic robić i poczułam wtedy ogromne odprężenie. Nikt niczego ode mnie nie chciał i to było cudowne. Gdy tylko mam ochotę, wracam do tej sytuacji w pamięci i sprawia mi to ogromną przyjemność...

„Spełnienie" - E.

Być może któregoś wieczoru będziesz sam na sam w towarzystwie Twojej ukochanej żony. Przy blasku księżyca, zapachu świec, smaku czerwonego wina ... Gdy możesz spojrzeć na swoją żonę i poczuć radość, przyjemność, wdzięczność za spędzone z nią chwile. Być może jeszcze nie teraz ... za moment ... tak jak płynie Twój wdech i wydech ... poczujesz miłość ... radość i szczęście ... dumę ... że masz obok siebie tak wspaniałą wyjątkową i tak cudowną, i spontaniczną osobę, dzięki której wiesz, że możesz ... poczuć się szczęśliwy ... radosny ... wyjątkowy ... I być może ... jeszcze nie w tym momencie ... uświadamiasz sobie ... że chcesz ... jak najwięcej takich chwil i ... być może sam zapragniesz zrobić niejedną niespodziankę dla swojej ukochanej żony. I będziesz czuł miłość ... radość ... i spełnienie ... Z całego serca życzę tego Tobie!

 

*** - M.

Za górami, za lasami za siedmioma rzekami stał piękny nowy dom. A w tym domu mieszkało młode małżeństwo. Pewnego dnia żona pojechała rano do piekarni po pieczywo, aby przygotować śniadanie dla męża. Był to dzień pochmurny i deszczowy, lecz gdy żona usiadła i zaczęła rozmyślać o swoich celach, nagle zza chmur wyłoniło się ogromne słońce. Żona z każdą chwilą bardziej ... czuła radość ... przyjemność ... i ... energię. Być może jeszcze nie w tej chwili ... skupiła się na swoim oddechu ... z każdą chwilą bardziej ... czuła delikatność i przyjemność swojego celu ... stawał się dla niej coraz bardziej konkretny ... klarowny i wyraźny ...

 

*** - N.

Pewnego razu zobaczyłaś z daleka tłum ludzi. Zachowana odległość między Wami była dla Ciebie bezpieczna. Usłyszałaś muzykę, zobaczyłaś zieloną trawę, która jest zielona, nasycona , żywa. Poczułaś lekki wiatr – świeże powietrze, które było rześkie. Zobaczyłaś słońce, które padało na Twoją twarz ... i gdy tak doświadczasz... przyjemności płynącej z natury ... jesteś zrelaksowana ... twoje ciało się rozluźnia ... oddech jest głęboki i spokojny ... I być może jeszcze nie teraz ... jeszcze nie w tej chwili ... czujesz ... jak napływa do Ciebie dobre samopoczucie ... i radość i ...z każdą chwila bardziej ... stajesz się świadoma ... i czujesz się szczęśliwa ... bezpieczna i żywa ...

 

„ Urodzinowa Niespodziewajka" - E.

Była sobie dziewczynka, blondynka z długimi warkoczami, o imieniu Natali. Było w niej dobro, którego doświadczała każdego dnia i z każdą chwilą bardziej...
Pewnego dnia wyruszyła w podróż urodzinową do innego kraju, w którym działo się wiele miłych i śmiesznych dla niej rzeczy. Gdyż jest ciekawa tego świata i tego, co być może się wydarzy ...
Jej oczy robią się ciekawe, kąciki ust się podnoszą ... Podczas tej podróży, gdy wraca do domu... jej ciało rozluźnia się... oddech staje się głęboki, i być może ... serce bije coraz mocniej... gdy wchodzi do swojego domu, nieświadoma tego jeszcze, co może się wydarzyć i nie skupia się być może ... na swoim oddechu... ale za jakiś czas ... podczas gdy wchodzi do swojego domu i nagle nieświadoma tego ... co może się zaraz wydarzyć... i już za moment ... gdy jest w swoim ulubionym miejscu... czuje ... jak łatwo płynie jej oddech i czuje ... niesamowitą radość ... podczas gdy... widzi w swoim domu znajome twarze... uśmiechniętych i radosnych gości ... biją jej brawo i śpiewają sto lat. I zaczyna czuć radość ... szczęście ... i czuje się kochana ... i szczęśliwa i ... wie ...że ma wokół siebie wspaniałych przyjaciół. Jej oczy robią się jasne i radosne... a usta chcą śpiewać z radości. Policzki pełne są radości ... a ciało rozluźnia się z każdą chwilą ... bardziej ... I w tym momencie tak ważnym dla niej dniu... uświadamia sobie... że to najpiękniejsze urodziny – niespodzianka w jej życiu. I być może ... chwile radości ... miłości... szczęścia i tego ... co dla niej najlepsze ... spotykają Natali każdego dnia ... do końca świata i jeden dzień dłużej !!!

 

*** - N.

Za górami, za lasami żyła sobie śliczna księżniczka. Mieszkała w ogromnym zamku, otoczona najbliższą rodziną. Jej król – tata oraz królowa – mama kochali swoją księżniczkę z całego swojego serca. Królestwo, w którym mieszkali, było bardzo dużych rozmiarów. Liczyło 40 komnat, 10 łazienek oraz 3 kuchnie. Aby panował w nim porządek, musiało być zaangażowanych bardzo dużo osób. Służba, kucharze, lokaje. Zawsze dwa razy do roku organizowano generalne porządki w zamku. Zamiatanie, mycie podłóg, ścieranie kurzy oraz przede wszystkim mycie okien było bardzo dużym wyzwaniem dla mieszkańców zamku. Księżniczka już od młodych lat zawsze angażowała się w pomoc w sprzątaniu. Pomimo iż tata – król i mama – królowa mówili księżniczce, że nie musi brać na siebie tego brzemienia, i w zamian za to pójść sobie odpocząć, pospacerować po przepięknym ogrodzie lub spędzić czas z najbliższymi przyjaciółmi, księżniczka i tak decydowała się na sprzątanie. Pewnego dnia, gdy zbliżał się dzień porządków, księżniczka musiała pilnie wyjechać z zamku. W pierwszej chwili było jej żal, ale później sobie pomyślała, że fajnie na chwilę oderwać się od murów swojego zamku i zobaczyć inne miasto. Podczas nieobecności księżniczki do zamku przyszło dużo mieszkańców. Słysząc, jak księżniczka zawsze się angażuje w pomoc utrzymania czystości w zamku, postanowili bezinteresownie ofiarować pomoc w sprzątaniu. Gdy zamek był wysprzątany na błysk, król i królowa postanowili urządzić duże przyjęcie dla wszystkich osób, które były zaangażowane w sprzątanie. W dniu przyjęcia księżniczka wróciła do zamku. Kiedy zobaczyła, jak w jej królestwie jest czysto, poczuła ogromną radość i przyjemność. Zrozumiała, że może czerpać od innych dobro, że ma prawo do popełniania błędów i pomimo częstego dawania od siebie dobra, może przyjmować również pomoc bez wyrzutów sumienia.
Księżniczka, od tej pory, za każdym razem, gdy sobie przypomniała ten dzień, czuła radość, spokój, rozluźnienie, lekkość. Z każdą chwilą bardziej ...

 

*** - M.


Być może jeszcze nie teraz, usłyszysz, zobaczysz ... poczujesz ... SZCZĘŚCIE, RADOŚĆ, SATYSFAKCJĘ.
Być może jeszcze nie teraz ... tak jak płynie wdech i wydech ... widzisz ... słyszysz ... czujesz ... MIŁOŚĆ... RADOŚĆ... WZRUSZENIE... Być może to nie jest jeszcze ten moment ... gdy słuchasz tych słów ... czytasz ten tekst i uświadamiasz sobie radość bliskich. Gdy jesteś ciekawa ... co sprawia im radość. Gdy możesz zobaczyć ... tak jak płynie wdech i wydech ... RADOŚĆ ... SZCZĘŚCIE ... zadowolenie bliskich. Gdy chcesz ... w najlepszy dla siebie sposób ... wykorzystać swój wolny czas na zakup ślubnych butów dla córki. I być może nie zawsze tak było że córka chciała rano wstać i pojechać na zakupy ... ty uświadamiasz sobie w najlepszy sposób ... że dzięki wykorzystaniu technik NLP ... córka nie tylko zgodziła się na zakupy, ale również zakupiła wymarzone, idealne buty ślubne. I z każdą chwilą bardziej... możesz poczuć ... SZCZĘŚCIE ... RADOŚĆ i satysfakcję córki i... samej siebie ...
Być może nie skupiasz się teraz na swoim oddechu ... budujesz harmonię w sobie i wpływasz ... w dobry dla nich sposób na bliskich ... Podczas gdy twój nieświadomy umysł daje ci do zrozumienia...jak zachęciłaś przyszłego zięcia do zakupu garnituru ślubnego ... I gdy czujesz RADOŚĆ ... SZCZĘŚCIE ... satysfakcję ... słyszysz głos swojej córki i słowa ... mamusiu dziękuję ... bardzo cię kocham ... wywołuje to w Tobie Radość, SZCZĘŚCIE i wzruszenie ...
Ty sama widzisz ... i ... wiesz co jest dobre dla ciebie i bliskich.

 

„ Czy można marzyć ?" - Michał

 

Dawno, dawno temu na obrzeżach miasta mieszkał piesek o imieniu Olek. Była to piękna, zielona okolica, sporo tam było drzew, krzewów i zakamarków, w których ten mały psiak wprost uwielbiał się bawić. Olek szczególnie upodobał sobie deptak wzdłuż rzeki. Mógł tam biegać godzinami, węszyć, zakopywać, odkopywać i szukać, a gdy się zmęczył kładł się pod drzewem i obserwował pływające w rzece kaczki. Marzył, aby tak jak one pływać tam i z powrotem wzdłuż brzegu. W wyobraźni czuł przyjemny chłód wody na łapach i widział siebie jak ściga się z kaczkami po kawałki chleba, rzucane przez dzieci. Kiedy pewnego dnia opowiedział o swoim marzeniu swoim kolegom i rodzinie, ci zaczęli z niego drwić. Od tamtego czasu słyszał od nich zdania w stylu „ A po co ci to pływanie?", „Psy nie pływają", „Nie dasz rady" i „Nie potrafisz". Olkowi było smutno i przykro, chciał, żeby go wspierali i wierzyli, że kiedyś nabędzie upragnione umiejętności.
Pewnego dnia, tak się zdenerwował na to dogryzanie, ze wkurzony i ze łzami w oczach wybiegł do lasu. Biegł przed siebie ile sił w łapach, chciał być jak najdalej stąd. Po paru minutach takiego biegu zdał sobie sprawę, że nie wie, gdzie jest. Olek zatrzymał się i rozejrzał wokoło. Nie znał tej okolicy i zaczął szukać jakiegoś charakterystycznego punktu.
Spostrzegła to siedząca wysoko na gałęzi sowa. Obserwowała go od dłuższej chwili jak biegnie na oślep, przed siebie. Teraz psiak kręcił się wkoło, więc sowa postanowiła dowiedzieć się co robi.
- Zgubiłeś się? - zapytała.
- Ja ... Biegłem, biegłem i teraz nie wiem gdzie jestem ... A ty kim jesteś ? - odpowiedział Olek .
- Jestem sowa Wanda, mieszkam tu od lat. Dokąd chcesz dotrzeć?
W tym momencie Olek przypomniał sobie jak znajomy kot opowiadał mu o puchaczu Wandzie, podróżniczce znanej z dobrego serca i mądrych rad.
- To ty jesteś tą podróżniczką, która obleciała cały świat? - zapytał Olek.
- Och to było zaledwie kilkanaście państw, ale tak, to ja. - oparła Wanda.
- Mam problem i właśnie przed nim uciekam ... - powiedział psiak.
- Ooo, a cóż to za problem? - zaciekawiła się Wanda.
- Śmieją się ze mnie, że nic nie umiem. - z miną zbitego psiaka odpowiedział Olek.
- A jest to prawda? - spytała sowa.
- Niestety tak.
- A czy to nie jest tak, że potrafisz kopać, szukać i do tego szybko biegać?
- No w sumie tak.
- Więc są rzeczy które potrafisz robić?
- No tak.
- Czyli nieprawdą jest, że nic nie potrafisz ?
- No tak!
- Więc z czego dokładnie się śmieją?
- Że nie umiem pływać.
- Rozumiem, a próbowałeś kiedyś?
- W sumie nie.
- A możesz spróbować?
- Chyba tak.
- A czy to jest tak, że zwierzęta jak my, mogą popełniać błędy?
- No tak.
- I może im się coś nie udać?
- No może.
- A tobie się też coś może nie udać?
- No tak.
- Okej ... a można robić rzeczy, które nie krzywdzą innych?
- No chyba można.
- A można robić rzeczy, które nie krzywdzą innych, nawet gdy oni tego nie pochwalają?
- No chyba tak.
- Czyli możesz mieć swoje zdanie, w sprawie która innych nie dotyczy?
- Tak, mogę.
- A czy inni mogą mieć swoje zdanie ?
- Mogą.
- A czy zdanie innych musi ci się zawsze podobać?
- No w sumie nie.
- Chciałabym podsumować, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Czy to jest tak, że możesz popełniać błędy i nie martwić się opinią innych?
- No tak!
- A czy jeżeli coś nie wyjdzie, można spróbować kolejny raz?
- Można.
- Co w takim razie powstrzymuje cię przed nauką pływania?
- Hmmm ... w sumie nic ...
- Chcesz zatem spróbować?
- Tak, chcę!
- A możesz to zrobić?
- Tak, mogę!
Olek poczuł jak spełnia się jego marzenie. Zobaczył siebie nurkującego i pluskającego się w krystalicznie czystej rzece. Zrozumiał, że może spróbować i nic się nie stanie jak się nie uda. Przecież można spróbować jeszcze raz. A nawet kolejny raz, przecież kiedyś na pewno się uda. A zdanie innych? No cóż, w tej kwestii nie będzie więcej pytał. Olek wie, co trzeba zrobić.
- Jeszcze dwie rzeczy – powiedziała sowa. Idź wzdłuż tych drzew z zielonym znaczkiem, to szlak prowadzący nad rzekę, trafisz tam bez problemu.
- A druga sprawa? - zapytał Olek?
- Jak już będziesz nad rzeką pytaj o kaczkę Matyldę, to moja dobra znajoma, da ci parę wskazówek odnośnie pływania.
- Och, cudownie! - ucieszył się psiak. Dziękuję ci za pomoc! Naprawdę jesteś mądra, tak jak to mówią inne zwierzęta!
- Ale ja nic nie zrobiłam – uśmiechnęła się sowa. Zadałam ci raptem parę pytań, ale widzę jak... z każdą chwilą... z każdym krokiem bardziej... być może jeszcze nie teraz... ale w swoim tempie... uczysz się pływać. A teraz już leć do Matyldy, widzę , że jesteś gotowy.
- Tak, już nie mogę się doczekać, dziękuję jeszcze raz! - powiedział Olek i pobiegł wzdłuż wyznaczonej trasy.
A Wanda przymknęła oczy na krótką drzemkę, kto by pomyślał, że rozmowy mogą tak męczyć...

 

Bajki uczestników kursu "Mistrz Praktyk NLP"

Wędrowniczka

Pewnego razu była sobie wędrowniczka życia o imieniu Natalla. Podążała różnymi drogami. Raz wybierała drogi kręte, wyboiste, raz raz kręte i zawiłe. Raz pod górę... raz w dół... schodząc ze szlaku... szukając nowej, innej drogi... najlepszej dla niej samej. Będąc pełną obaw i rozterek... ale też radości... może podążyć swoją własną drogą, odkrywając coś nowego, pięknego i inspirującego, dającego siłę i energię...
Jak źródło życia i młodości, tętniące krystalicznie czystą wodą, orzeźwiającą, aksamitną i kojącą. Czego pragnie wędrowniczka? Od czego chce uciec... za czym podążyć?
Na to pytanie może odpowiedzieć sobie sama - rzekł tajemniczy głos. Pamiętaj... najważniejsze w życiu to robić to co lubisz i potrafisz ... powiedział tajemniczy cichy głos. Robić to ... co kochasz ... i ... miłujesz. Uwierz w siebie ... idź przed siebie najpierw małymi krokami... Zadbaj o siebie w najlepszy dla siebie sposób... najlepiej jak tylko potrafisz. Nie obawiaj się... Jeśli nie spróbujesz, nie przekonasz się ... rzekł cichy tajemniczy głos ... Głos serca ... A gdzie rozum? - zapytała wędrowniczka. Dlaczego gdzieś umyka i ukrywa się? Usłyszała odpowiedź. Czyż nie ma nic lepszego od stwierdzenia... rób to co kochasz i lubisz, z pasją... a zawsze wykonasz to dobrze. Idź przed siebie, wybieraj najlepszą dla siebie z dróg. Pamiętaj... drogę życia wybierasz sam... powiedział tajemniczy głos – być może wewnętrzny głos serca...

Wędrowniczka
uczestniczka kursu Mistrz Praktyk NLP

 

Drzewko

Każdy z nas, z wyboru lub przypadkiem, spaceruje... Może przypomnisz sobie swój ostatni spacer.
Gdzie byłeś? Co widziałeś? Jak się wówczas czułeś?
Pewnego dnia. I uwierz mi, będzie to słoneczny, ciepły dzień, zobaczysz, podczas spaceru tuż przy drodze rosnące samotnie drzewo.
Nie jeden raz już takie drzewo mijałeś... I zapewne w przyszłości niejednokrotnie zobaczysz podobne...
Pewnego dnia, widząc takie drzewo poczujesz ochotę, aby zatrzymać się przy nim na chwilę. Może nawet nie zrobisz tego świadomie. Coś w tobie samym zechce to zrobić. Skądkolwiek idziesz, dokądkolwiek zmierzasz, ważne jednak, aby nastąpił taki dzień. Dzień, w którym usiądziesz pod tym drzewem. Może nawet oprzesz swe plecy o jego pień.
Poczujesz lekki wiatr na twarzy, usłyszysz szumiące liście. Unieś wówczas głowę. Spójrz w górę. Pozwól, aby promienie słońca, przebijające się przez gałęzie, dotknęły twojej twarzy... Zauważysz nieco połamane gałęzie podczas ostatniej burzy... lub nadmiaru śniegu ostatniej zimy. To drzewo przetrwało już w swoim życiu niejedną burzę i niejedną już zimę. Spokojne, niewzruszone stoi wciąż i rośnie. Daje cień i schronienie wśród swoich gałęzi. Ty również, masz już niejedna zimę za sobą. Niejedną też burzę... więc rośnij wciąż, sięgaj nieba, bądź oparciem i schronieniem... jako to drzewo. W dogodnym dla ciebie tempie...
Tak szybko jak sam chcesz...
Nie zapomnij jednak, pamiętaj...być może... masz wpływ na swoje otoczenie i zupełnie jak w gałęziach drzewa tak w twoich ramionach... ktoś szuka schronienia... Ktoś chce się bezpiecznie przy tobie czuć ... oprzeć się tak jak opierasz się o pień drzewa...
Teraz już powstań. Pamiętaj o drzewie rosnącym przy drodze... możesz ruszać dalej.
W słoneczny, pogodny dzień zobaczysz, podczas spaceru, rosnące przy drodze drzewo. Tuż po tym jak pojawi się uśmiech na twojej twarzy przypomnisz sobie drzewa pod którymi siedziałeś. Być może usiądziesz i przy tym... może usiądziesz przy nim z kimś dla kogoś i ty jesteś takim drzewem... przypomnisz sobie krótką historyjkę o drzewie... o tobie... a może o mnie samym...

Emil Dzianok
Już prawie Mistrz Praktyk NLP

 

Czym dla mnie jest zmiana

Z czym kojarzy mi się zmiana?
z czymś nieznanym
z zostawieniem tego co było
z zakończonym etapem
z tęsknotą
z nowymi wyzwaniami, doświadczeniami
z nadzieją, że może to zmiana na lepsze
z tym, że to będzie kolejny etap, z którym kiedyś też się pożegnam
z nowym początkiem, startem
z zaciekawieniem
z planami.

Czym ona dla mnie jest?
Zmiana każdemu kojarzy się z czymś innym. Dla jednych jest to przykra konieczność, a dla drugich szansa na rozwój.
Jeśli chodzi o mnie zmiana jest to niezbyt przyjemna sprawa, boli mnie fakt, że muszę zostawić za sobą to co było, że zaczyna się pewien nowy etap, po którym nie wiem czego się spodziewać, co wywołuje u mnie lęk. Jednak po tym pierwszym „podejściu" do zmiany zwykle staram się ją jakoś „oswoić". Znajduję pozytywy, nakręcam się pozytywnie, podchodzę do tego z nadzieją, że może to, co mnie czeka będzie jeszcze lepsze od tego, co było i że czeka mnie masa nowych wyzwań, doświadczeń. Staram się podejść do zmiany z zaciekawieniem tak jak odkrywca, który odkrywa nieznany ląd. Zawsze lubię sobie zaplanować przyszłość w pewnym stopniu, wtedy mam świadomość, że to co mnie czeka jest choć trochę przewidywalne.
Zmiany, są nieodłączną częścią naszego życia i trzeba się z tym pogodzić. Kiedy wspominam jak wyobrażałam sobie przyszłość parę lat temu, a jaka się okazała w rzeczywistości to mogę powiedzieć jedno: nie taki wilk straszny jak go malują.

Jakie zmiany będą dla mnie korzystne?
przestać rozpamiętywać przeszłość, a skupić się na tym co jest teraz,odważyć się na pewne kroki, których się boję, korzyści: wolność, zero skrępowania i strachu, spokój, gotowość na wszystko.

Natalia

Copyright © 2013 Homosum - Wszelkie prawa do serwisu zastrzeżone.