HOMOSUM Ośrodek Psychoedukacji

HOMOSUM jest organizacją zrzeszoną w Polskiej Federacji Psychoterapii.
HOMOSUM jest zarejestrowaną placówką szkolnictwa niepublicznego.
HOMOSUM posiada status niepublicznej poradni psychologiczno - pedagogicznej.
HOMOSUM jest w rejestrze przedsiębiorców prowadzących pracownię psychologiczną.

logo HOMOSUM
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.rodzinagk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.motylgk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.mostgk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.golebiegk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.drz_1000x300gk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.okna_1000x300gk-is-94.jpglink
Loading…

Bajki uczestników kursu Mistrz Praktyk NLP 2018

*** - N. W.

     Za górami, za lasami, za ośmioma dolinami, w wiosce Smerfów żył sobie pewien Smerf, który zwał się Papą Smerfem. Miał on 542 lata (niektórzy powiadają, że wyglądał nawet na 530), posiadał wielką białą brodę, czerwoną czapkę i czerwone spodnie. Papa Smerf, jako najmądrzejszy i prawie najstarszy ze wszystkich smerfów, pełnił funkcję przywódcy wioski. Parał się magią i posiadał Księgę Zaklęć. Używał jej bardzo często – zazwyczaj do obrony innych Smerfów, nigdy w niecnych celach. Często zajmował się Smerfusiem i Smerfikami, no i oczywiście czuwał nad całą wioską Smerfów.

 

     Opowieść ta jednak nie będzie opowieścią o idyllicznej mlekiem i miodem płynącej krainie Smerfów, w której to Papa Smerf ratuje z opałów swoich podopiecznych. Tym razem będzie to opowieść o samym Papie Smerfie i jego przygodzie. Niestety, Papa Smerf nie był do końca szczęśliwy w swojej wiosce. Otoczony tyloma Smerfami mimo wszystko czuł się bardzo samotny. Całe swoje życie pragnął poznać osobę, która będzie mu oddana tak samo jak on, osobę, która odwzajemniłaby swoją miłość, czułość, szacunek i wsparcie. Po prostu pragnął się tak zakochać. Całe życie poświęcił swoim Smerfom, nie patrząc na swoje potrzeby.

 

     Pewnego dnia oznajmił wszystkim Smerfom, że wyrusza w podróż swojego życia,by odnaleźć swoją drugą połówkę. W oka mgnieniu porozdzielał między Smerfy swoje obowiązki: Księgę Zaklęć przekazał Dziadkowi Smerfowi, przydzielanie zadań domowych w wiosce Smerfów Pracusiowi, a Smerfetka zajmie się Smerfusiem i Smerfikami. Nie patrząc się za siebie, Papa Smerf spakował najpotrzebniejsze rzeczy do swojej sakwy i wyruszył na poszukiwania. Idąc przez las dumał nad tym jak może wyglądać jego wybranka: oczywiście musi mieć długie blond włosy, niebieskie jak ocean oczy, być zgrabna, inteligentna, no i rzecz jasna musi doskonale gotować! Nagle zza drzew wyłoniła się mała chatka. Papa Smerf żwawym krokiem podszedł do drzwi i zapukał. Otworzyła mu mała dziewczynka. Papa Smerf spojrzał na dziewczynkę i zapytał: „Czy mogę poznać Twoje imię maleńka istoto?” Odpowiedziała: „Nazywam się sierotka Dorotka”. „ A ja jestem Papa Smerf, przemierzam pr te piękne krainy w poszukiwaniu mojej ukochanej”. Sierotka Dorotka usłyszawszy słowa wypowiedziane prze Papę Smerfa bardzo posmutniała. Papa Smerf zauważył smutną minę Dorotki i zapytał: „Z jakiego powodu się zasmuciłaś?” Dorotka odpowiedziała: „Patrząc na Ciebie Papo Smerfie i widząc jaki jesteś szczęśliwy przypomniało mi się, że mój los nie jest dla mnie tak łaskawy. Ale jest to dłuższa historia do opowiedzenia”. Na to Papa Smerf radośnie odrzekł: „Zatem sierotko Dorotko, czy mogę wejść do Twojej chatki?. Idę już kilka dni przez ten ogromny las i bardzo chciałbym na chwilkę odpocząć i zjeść ciepły posiłek. Czy jest możliwe, abyś mi coś dobrego ugotowała? Oczywiście bardzo chętnie posłucham Twojej historii” Mała dziewczyna odpowiedziała: „Jak najbardziej, zapraszam do środka, z przyjemnością ugotuję coś pysznego. Nieczęsto zdarza mi się mieć gości, a i chętnie opowiem Ci, skąd się tutaj wzięłam”.

 

Dorotka pospiesznie zabrała się za ugotowanie pysznej zupy dyniowej i po chwili razem zasiedli do stołu. Gdy tylko skończyli jeść zupę, sierotka Dorotka zaczęła opowiadać: „Do niedawna jeszcze mieszkałam w tej chatce z moją mamą i tatą. Pewnego dnia jednak moja mamusia zachorowała i niestety zmarła. Zostałam sama z moim tatusiem. Po jakimś czasie tatuś ożenił się ze złą macochą. Była ona bardzo dla mnie niedobra, a to dlatego, że ona również miała córeczkę, która nazywała się Dorotka. Kazała mojemu tacie nazywać mnie Sierotką Dorotką i... tak już zostało. Myślałam, że faktycznie nadaję się tylko do sprzątania, prania, gotowania, no i... usługiwania.

 

Pewnego dnia jednak dane mi było uwolnić się od nich, dzięki mojej pracowitości i uczynności. Wpadłam do studni...i... przeniosłam się do zaczarowanej krainy, w której pomogłam Jabłoni, Piecowi i Pani Zimie. W zamian za to otrzymałam od nich przepiękną srebrną skrzynię z samymi bogactwami. Od tego czasu niczego mi już nie brakuje. No chyba, że... miłości. Tak bardzo chciałabym jak, Ty Papo Smerfie, znaleźć mojego księcia i się zakochać... Na to Papa Smerf: „Ależ Dorotko, Ty również zasługujesz na miłość. Więc może wybierzesz się ze mną na poszukiwania?”.

 

Sierotka Dorotka zachwyciła się pomysłem Papy Smerfa i nie oglądając się za siebie spakowała najpotrzebniejsze rzeczy do swojej małej walizeczki. Nazajutrz wyruszyli we wspólną podróż. Szli tak przez kilka dni i nocy rozmawiając i dowiadując się o sobie przeróżnych rzeczy. Dzielili się ze sobą swoimi tajemnicami i stawali się sobie coraz bliżsi. Przygoda, którą razem przeżyli, zrodziła w nich ogromną przyjaźń. Idąc tak już kilka dni, doszli w końcu do pewnej wioski. Papa Smerf czuł, że może już za chwilę pozna swoją przyszłą żonę. Wchodząc do jednej z karczm, zajęli miejsce przy stoliku i czekali, aż będzie mógł zamówić sobie ciepły posiłek. Po krótkiej chwili jego oczom ukazała się przepiękna kobieta. Właśnie taka, jaką sobie wymarzył. W momencie poczuł, jak zabiło mu szybciej serce. Zapytał ją, jak się nazywa. Kobieta odpowiedziała: „Mam na imię Alicja”. Sierotka Dorotka dodała: „To tak samo jak Alicja w krainie czarów”. Papa Smerf nie potrafił oderwać od tej pięknej kobiety oczu, nawet nie był w stanie wydusić się siebie jednego słowa. Poczuł, że właśnie w tym momencie znalazł swoją drugą połówkę. Gdy po chwili doszedł do siebie, powiedział do Alicji: „W całym swoim życiu nie widziałem piękniejszej kobiety, jesteś jak kwiat lilii, tak delikatna, powabna i czarująca”. Alicja na te słowa oniemiała i zarumieniła się.

 

     Od tego momentu Papa Smerf codziennie przychodził do karczmy na spotkania z Alicją. Po pewnym czasie Alicja, poznając z każdym dniem coraz bardziej Papę Smerfa, zaczęła pałać do niego coraz większym uczuciem. Papa Smerf był wniebowzięty! Miłość dodawała mu skrzydeł. Nawet Sierotka Dorotka zauważyła, że wyprzystojniał i zmężniał. Po pewnym czasie poczuł, że jest gotowy, aby poprosić Alicję o rękę. Na samą myśl zaczynał się bardzo stresować. Ale czuł, że nie chce już dłużej czekać, bo nie wyobrażał sobie życia bez Alicji. Tak bardzo chciał ją zabrać do swojej wioski Smerfów i wszystkim ją przedstawić. Stwierdził więc, że nie ma na co czekać, poszedł do najbliżego złotnika i wybrał dla swojej przyszłej żony najpiękniejszy pierścionek z klejnotem. Gdy tylko spotkał się z Alicją, zapytał, czy za niego wyjdzie. Alicja była przeszczęśliwa, gdy usłyszała to pytanie. Od razu się zgodziła. Papa Smerf oszalały z radości przekazał szczęśliwą nowinę swojej przyjaciółce Dorotce. Sierotka Dorotka również się ucieszyła. Stwierdziła, że w takim razie teraz jej kolej na poznanie miłości swojego życia - wymarzonego księcia. Idąc za przykładem Papy Smerfa, wyruszyła w podróż, codziennie wyobrażając sobie swojego przyszłego męża. Bo kto powiedział, że ma czekać na swojego księcia z bajki? Nie chce wracać do domu, w którym czuje się tak bardzo samotnie. Chce wziąć los w swoje ręce i zadbać o siebie. Poczuła, że chce być dla siebie dobrą wróżką, która chce podzielić się z innymi swoją miłością.

 

     I tak nie minął krótki czas i sierotka Dorotka w końcu poznała swojego wybranka. A stało się to w bardzo ciekawych okolicznościach, podczas balu, który miał miejsce w zamku królewskim. Sierotka Dorotka zauważyła ogłoszenie wiszące na nie jednym drzewie, iż Książę poszukuje dziewczyny, która zgubiła pantofelek na jego poprzednim balu. Niestety nie udało mu się jej znaleźć w swoim królestwie i liczył, że przyjdzie ponownie na jego bal. Sierotka Dorotka nigdy nie była na prawdziwym balu, więc z przyjemnością się na niego wybrała. Kupiła sobie przepiękną suknię
i pantofelk...i gdy zbliżała się godzina rozpoczęcia balu przyjechała prawdziwą karocą pod wrota zamku. Bawiła się przewspaniale i kiedy wybiła północ Książę poprosił ją do tańca, szepcząc do ucha, że cały wieczór się jej przyglądał i stwierdził, że nie chce znaleźć dziewczyny, która uciekła z jego balu i zgubiła pantofelek. Chce poznać Sierotkę Dorotkę i bawić się z nią do białego rana. Tak też się stało.

     Dorotka niedługo po balu została Królową Dorotką, którą poddani bardzo kochali. Ale przede wszystkim kochał ją jej mąż, który nie wyobrażał sobie życia bez niej. I tak dobiega koniec tej opowieści, w której nie tylko Papa Smerf, Sierotka Dorotka, Alicja i Książę zaznali prawdziwej miłości, której wytrwale poszukiwali...

 

*** - Michał K.

     Był czwartkowy letni wieczór. Papa Smerf, Sierotka Dorotka i Śpiąca Królewna siedzieli właśnie przy stole i jedli kolację. Od paru dni odpoczywali na Florydzie, gdzie dużo zwiedzali i poznawali jak „żyje się w wielkim świecie”. Fascynowało ich tu wiele rzeczy, których nie mieli u siebie w domu i co chwila odkrywali przedmioty, które ułatwiłyby życie ich towarzyszom, poddanym i Smerfom. Któż by zliczył godziny, które spędzili na rozmowach jak te wynalazki zdobyć. Część sprzętów postanowili kupić i zabrać ze sobą, a niektóre zbudować we własnym zakresie. Papa Smerf co chwila z wielkim zapałem notował coś w swoim notesie. Dziewczęta domyślały się tylko, że spisuje pomysły, które miały usprawnić życie w wiosce Smerfów.


     Tego wieczoru dyskusja była bardzo ożywiona. Sierotka Dorotka oraz Śpiąca Królewna mówiły bardzo dużo i bardzo szybko, a po pewnym czasie Papa Smerf zdał sobie sprawę, że także coraz głośniej. Sprawa dotyczyła budowy supermarketu w królestwie Śpiącej Królewny, który to podpatrzyły na wycieczce i postanowiły, że trzeba taki sam zbudować dla poddanych. Wszyscy mieszkańcy na tym skorzystają. Supermarket miał nazywać się DOROTA i Sierotka Dorotka po niezbyt długich namowach Śpiącej Królewny zgodziła się zaplanować i pokierować pracami związanymi z budową. Przy stole siedziała także Wanda, która była przewodniczką i pokazywała im najciekawsze zakątki Florydy. Przysłuchiwali się w milczeniu rozmowie dziewczyn i zastanawiali się, czy to już kłótnia czy tylko głośna rozmowa.
- Musimy jak najszybciej przystąpić do realizacji naszej budowy, wiele rzeczy już zbudowaliśmy, nie powinno być żadnych problemów – mówiła Śpiąca Królewna.
- Oj nie tak szybko, musimy to starannie zaplanować, żeby uniknąć błędów i kłopotów – martwiła się Sierotka – ostatnio sąsiad budował garaż i źle przybili deski na dachu. Wszystko wpadło do środka.
- E tam! Nasi fachowcy robią dobre dachy, nic takiego się nie stanie. Musimy tylko odważnie działać i konsekwentnie zmierzać do celu – odpowiedziała Królewna.
- Ja bym się tak nie śpieszyła – studziła zapał Królewny Dorotka – trzeba by napisać na kartce, jakie błędy mogą wystąpić i za wszelką cenę się ich wystrzegać. Od tego bym zaczęła. Ha! I najważniejsza sprawa - ściany powinny być zielone a okna drewniane, koloru brązowego.
- O nie… Ty już teraz o kolorach myślisz? Przecież to są nic nieznaczące szczegóły! – zdziwiła się Królewna – to można zrobić na końcu, na początku wystarczy wiedzieć, gdzie będzie stał na nasz supermarket i ile będzie miał pomieszczeń w środku. Reszta to szczegóły.
- Może i szczegóły, ale klienci zwracają uwagę na takie rzeczy – upierała się Sierotka – od tego powinno się zacząć. Zielony kolor uspokaja, a okna drewniane są teraz w modzie, najlepiej jakby miały jeszcze klamki koloru złotego.
- Co ty ciągle z tymi kolorami? – zirytowała się Królewna – to wybierzemy na końcu, zobacz lepiej, jaki zaplanowałam układ pomieszczeń.
- Jak to ty zaplanowałaś? – Dorotka otworzyła szeroko oczy i buzię – Musimy do tego zatrudnić jakiegoś fachowca i wykonać potrzebne analizy.
- Nie, no coś ty, po co analizy, przecież wiem co tam ma być – nie dawała za wygraną Królewna – tu będą kasy, tu półki, tu sklep z gazetami, prosta sprawa.
- No ale skąd wiesz, że o czymś nie zapomnisz? – dziwiła się Sierotka – Dobrze by było, żeby jakiś budowlaniec potwierdził twoje plany i najlepiej zrobił jakiś audyt.
- Jaki znowu audyt? Do prostego supermarketu? Przecież to jest oczywiste, że mam to dobrze zaplanowane. Kiedyś z Królem budowaliśmy altanę i wszystko widziałam – stwierdziła Śpiąca Królewna.
- Uuuu… No to już chyba wybudowały… - szepnął do Wandy Papa Smerf i uśmiechnął się do niej szeroko.
- Tak, to się może nie udać – pokiwała głową Wanda.
- Wiesz jak im pomóc, Wando? - zapytał Papa Smerf- Bo ja wiem.
- Też wiem – uśmiechnęła się Wanda.
A wy wiecie drodzy Słuchacze?

"Karuzela" - Magda

     Mijały dni, tygodnie, a nawet lata kiedy Dorotka Sierotka podróżowała po świecie i zwiedzała coraz to ciekawsze miejsca, poznając przy tym wielu wspaniałych, miłych, czasami smutnych, czasami zrzędliwych, ale zawsze wyjątkowych ludzi. Pewnego dnia dotarła do miasta w którym ludzie byli bardzo zabiegani, zamyśleni i zdenerwowani. Ciągle się gdzieś śpieszyli, bardzo mało się uśmiechali i prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Dorotka pomyślała: "Co to za nietypowe i dziwne miejsce". W pewnym momencie poczuła się jak na karuzeli, która się kręciła coraz szybciej i szybciej... i wcale nie chciała się zatrzymać. Na całe szczęście spojrzała w prawą stronę i zobaczyła dużą betonową ławkę w kształcie gitary. Pomyślała – dlaczego nie ma tutaj wygodnych drewnianych ławek tylko jakiś twardy i zimny instrument? Po pewnym czasie zorientowała się, że niedaleko niej siedzi smutny i zamyślony chłopak. Postanowiła go poznać, ponieważ bardzo była ciekawa, dokąd wszyscy ludzie się tak bardzo śpieszą i dlaczego nie ma w tym miejscu drewnianych i wygodnych ławek. Podeszła do młodzieńca i przedstawiła się mówiąc: "Jestem Dorotka Sierotka, czy poświęciłbyś mi chwilę, ponieważ jestem bardzo zaciekawiona Twoim miastem?"

Chłopak o imieniu Wiktor spojrzał na Dorotkę Sierotkę jakby spadła z księżyca i powiedział: "Nie rozumiem, o co Ci chodzi, bo dla mnie nie ma tutaj nic ciekawego". Dorotka, chcąc dalej kontynuować rozmowę, odpowiedziała szybko: "Wiktorze pierwszy raz widzę takie ogromne budynki i tylu zabieganych ludzi - bardzo mnie ciekawi dokąd oni tak się śpieszą. Wiktor przewrócił oczami i odpowiedział: "Otóż, moja droga, te budynki to biurowce, do których właśnie wszyscy tak się śpieszą, spędzają w nich całe dnie, żeby zarabiać wielkie pieniądze, aby mieć bogate domy, drogie samochody no i twarde ławki o dziwnym ksztacie, które nazywają design (dizajnem), bo przecież musi być nowocześnie. A to miasto, w którym się znajdujemy, nazywa się PRACOHOLIA". Dorotka Sierotka zamyśliła się chwilę, po czym zapytała: "Wiktorze, z jakiego powodu siedzisz tutaj taki smutny, a nie biegasz tak jak ci ludzie dookoła nas?" Na co Wiktor odrzekł : "Mam dosyć tego miejsca, tych ludzi i pracy, w której liczy się tylko dobry wygląd i wyniki, które się wypracuje. Niestety nie ma wyjścia z tej sytuacji, takie przecież jest życie".

Dorotka zapytała: " Skąd wiesz, że nie ma wyjścia z tej sytuacji i co byłoby gdyby było inne wyjście?

     Wiktor wzruszył tylko ramionami i zamyślił się. Dziewczyna chcąc rozweselić chłopaka postanowiła opowiedzieć o miejscu, z którego ona pochodzi. I tak Wiktor dowiedział się o Piecu, z którego Dorotka Sierotka wyciąga bochenki chleba, aby się nie spaliły i o Gruszce, z której obiera owoce, aby się gałęzie nie połamały. Dowiedział się też o śpiewających ptakach, których głosu nigdy nie dostrzegał i o ogrodzie różanym, którego zapach unosił się w powietrzu.

     Po dość długiej rozmowie dziewczyna zaproponowała: "Wiktorze spróbuj zamknąć oczy i wyobraź sobie, jak byś chciał, aby wyglądało miejsce, w którym żyjesz. Co chciałbyś zrobić ze swoim życiem? Czego oczekujesz od pracy? Co w pracy jest dla Ciebie ważne? Być może jeszcze tego nie wiesz ale z każdą chwilą bardziej gdy poczujesz radość... spokój... i szczęście... Twój nieświadomy umysł mówi Ci... że Ty sam wiesz najlepiej... co jest dla Ciebie dobre... i najlepsze...

     Gdy Wiktor otworzył oczy, milczał zamyślony przez dłuższą chwilę, aż w końcu powiedział: "Zawsze marzyłem o swojej cukierni, chciałbym piec ciasta, ciasteczka i inne słodkości. Chciałbym mieć małą cukiernię, w której ludzie zatrzymywaliby się, aby ze sobą porozmawiać, uśmiechaliby się do siebie, spędzaliby ze sobą ze sobą choć odrobinę czasu. Mogliby wtedy dostrzec i usłyszeć śpiew ptaków i podziwiać mój mały owocowy ogród. Niestety, wstydziłem się tego i wybrałem pracę w tym ogromnym biurowcu i stałem się robotem osiągającym jak najwyższe wyniki".

"Drogi Wiktorze" - odpowiedziała Dorotka Sierotka –" może jeszcze w tym momencie nie masz tyle odwagi ale z każdą chwilą bardziej... w najlepszy dla Ciebie sposób... w rytm pragnienia Twojego serca... stanie się tak... że będziesz miał własną cukiernię dzięki której... w PRACOHOLII... ludzie choć na chwilę zatrzymają się... aby ze sobą porozmawiać i poznają słodki smak życia... radość...z otaczającego ich świata i piękno przyrody...

TY SAM WIESZ NAJLEPIEJ, CO JEST DLA CIEBIE DOBRE I NAJLEPSZE W OTACZAJĄCYM CIĘ ŚWIECIE..."

    I tak mijały kolejne dni i miesiące, a Dorotka Sierotka, podróżując po świecie, postanowiła powrócić do swojej krainy, gdyż bardzo stęskniła się za Piecem, Gruszą i ogrodem różanym. Gdy dotarła do swojego domku, znalazła list, w którym było napisane:

"Droga Dorotko Sierotko dziękuję Ci, że pomogłaś mi dostrzec to, co ważne, i dodałaś mi odwagi, abym mógł spełnić swoje marzenia. Serdecznie Cię pozdrawiam! WIKTOR"

Copyright © 2013 Homosum - Wszelkie prawa do serwisu zastrzeżone.