HOMOSUM Ośrodek Psychoedukacji

HOMOSUM jest organizacją zrzeszoną w Polskiej Federacji Psychoterapii.
HOMOSUM jest zarejestrowaną placówką szkolnictwa niepublicznego.
HOMOSUM posiada status niepublicznej poradni psychologiczno - pedagogicznej.
HOMOSUM jest w rejestrze przedsiębiorców prowadzących pracownię psychologiczną.

logo HOMOSUM
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.rodzinagk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.motylgk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.mostgk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.golebiegk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.drz_1000x300gk-is-94.jpglink
http://homosum.pl/new/modules/mod_image_show_gk4/cache/slajdy.okna_1000x300gk-is-94.jpglink
Loading…

Bajki uczestników kursu Praktyk NLP

„Dla Michała" - uczestniczka Praktyka NLP Olga Flis

Dawno, a może całkiem niedawno, w całkiem zwyczajnym miejscu na ziemi, przyszedł na świat miły i wrażliwy chłopiec. Rósł jak drożdżach był pogodny, towarzyski życzliwy,a często pomocny i roześmiany.
Miał wielu kolegów, lecz cieszyło go towarzystwo kilki najbliższych przyjaciół, z którymi chętnie spędzał czas. A czas mijał i mijał. I pewnego dnia chłopiec stał się dorosłym mężczyzną o jasnym i bardzo konkretnym spojrzeniu. W dorosłym życiu założył kochającą rodzinę. Lecz nie wszystko szło bezproblemowo. Mężczyzna czuł, jak coś burzy jego wewnętrzną harmonię. Im bardziej to czuł, tym bardziej „zacinał" się sam w sobie. Robił się chłodny. Trwało to do momentu, aż uświadomił on sobie, coraz bardziej i bardziej, że zgubił radość. Przemyślał to sobie i przełamał obezwładniający go lód. Tak jak dawniej zaczął rozmawiać z otaczającymi go ludźmi. Nawet odważył się poprosić o wyjaśnienie i wskazówki, które umożliwiły mu dalszą pracę. Kiedy znowu poczuł radość, pojawiła się też wdzięczność oraz poczucie docenienia przez pozostałych pracowników. Tak zanurzony w tym ciepłym nurcie życia, mężczyzna popłynął coraz bardziej i bardziej ... ciesząc się z osiągniętych sukcesów ... i osiągał wszystko co dla niego było najlepsze ...

„Przyjemność" - Michał

Pewnego dnia Zosia zapytała mamę:
„Mamo, co to jest przyjemność?"
O, to ciekawe pytanie: Dla mnie przyjemnie jest wtedy, kiedy słyszę nastrojową muzykę delikatnie płynącą do moich uszu. Gdy czuję zapach pomarańczy oraz gdy mam chwilę dla siebie.
A przyjemność jest tylko dla jednej osoby? - zapytała Zosia.
Nie. Przyjemność sprawia mi, gdy pozwalam, aby ktoś mnie obsługiwał, dotykał mnie, masował. Byłam kiedyś na masażu kamieniami i to było ... bardzo przyjemne. Ciepłe kamienie poukładane wzdłuż mojego kręgosłupa dały mi rozluźnienie i odpoczynek. Nie musiałam w tej chwili nic robić i poczułam wtedy ogromne odprężenie. Nikt niczego ode mnie nie chciał i to było cudowne. Gdy tylko mam ochotę, wracam do tej sytuacji w pamięci i sprawia mi to ogromną przyjemność...

„Spełnienie" - E.

Być może któregoś wieczoru będziesz sam na sam w towarzystwie Twojej ukochanej żony. Przy blasku księżyca, zapachu świec, smaku czerwonego wina ... Gdy możesz spojrzeć na swoją żonę i poczuć radość, przyjemność, wdzięczność za spędzone z nią chwile. Być może jeszcze nie teraz ... za moment ... tak jak płynie Twój wdech i wydech ... poczujesz miłość ... radość i szczęście ... dumę ... że masz obok siebie tak wspaniałą wyjątkową i tak cudowną, i spontaniczną osobę, dzięki której wiesz, że możesz ... poczuć się szczęśliwy ... radosny ... wyjątkowy ... I być może ... jeszcze nie w tym momencie ... uświadamiasz sobie ... że chcesz ... jak najwięcej takich chwil i ... być może sam zapragniesz zrobić niejedną niespodziankę dla swojej ukochanej żony. I będziesz czuł miłość ... radość ... i spełnienie ... Z całego serca życzę tego Tobie!

 

*** - M.

Za górami, za lasami za siedmioma rzekami stał piękny nowy dom. A w tym domu mieszkało młode małżeństwo. Pewnego dnia żona pojechała rano do piekarni po pieczywo, aby przygotować śniadanie dla męża. Był to dzień pochmurny i deszczowy, lecz gdy żona usiadła i zaczęła rozmyślać o swoich celach, nagle zza chmur wyłoniło się ogromne słońce. Żona z każdą chwilą bardziej ... czuła radość ... przyjemność ... i ... energię. Być może jeszcze nie w tej chwili ... skupiła się na swoim oddechu ... z każdą chwilą bardziej ... czuła delikatność i przyjemność swojego celu ... stawał się dla niej coraz bardziej konkretny ... klarowny i wyraźny ...

 

*** - N.

Pewnego razu zobaczyłaś z daleka tłum ludzi. Zachowana odległość między Wami była dla Ciebie bezpieczna. Usłyszałaś muzykę, zobaczyłaś zieloną trawę, która jest zielona, nasycona , żywa. Poczułaś lekki wiatr – świeże powietrze, które było rześkie. Zobaczyłaś słońce, które padało na Twoją twarz ... i gdy tak doświadczasz... przyjemności płynącej z natury ... jesteś zrelaksowana ... twoje ciało się rozluźnia ... oddech jest głęboki i spokojny ... I być może jeszcze nie teraz ... jeszcze nie w tej chwili ... czujesz ... jak napływa do Ciebie dobre samopoczucie ... i radość i ...z każdą chwila bardziej ... stajesz się świadoma ... i czujesz się szczęśliwa ... bezpieczna i żywa ...

 

„ Urodzinowa Niespodziewajka" - E.

Była sobie dziewczynka, blondynka z długimi warkoczami, o imieniu Natali. Było w niej dobro, którego doświadczała każdego dnia i z każdą chwilą bardziej...
Pewnego dnia wyruszyła w podróż urodzinową do innego kraju, w którym działo się wiele miłych i śmiesznych dla niej rzeczy. Gdyż jest ciekawa tego świata i tego, co być może się wydarzy ...
Jej oczy robią się ciekawe, kąciki ust się podnoszą ... Podczas tej podróży, gdy wraca do domu... jej ciało rozluźnia się... oddech staje się głęboki, i być może ... serce bije coraz mocniej... gdy wchodzi do swojego domu, nieświadoma tego jeszcze, co może się wydarzyć i nie skupia się być może ... na swoim oddechu... ale za jakiś czas ... podczas gdy wchodzi do swojego domu i nagle nieświadoma tego ... co może się zaraz wydarzyć... i już za moment ... gdy jest w swoim ulubionym miejscu... czuje ... jak łatwo płynie jej oddech i czuje ... niesamowitą radość ... podczas gdy... widzi w swoim domu znajome twarze... uśmiechniętych i radosnych gości ... biją jej brawo i śpiewają sto lat. I zaczyna czuć radość ... szczęście ... i czuje się kochana ... i szczęśliwa i ... wie ...że ma wokół siebie wspaniałych przyjaciół. Jej oczy robią się jasne i radosne... a usta chcą śpiewać z radości. Policzki pełne są radości ... a ciało rozluźnia się z każdą chwilą ... bardziej ... I w tym momencie tak ważnym dla niej dniu... uświadamia sobie... że to najpiękniejsze urodziny – niespodzianka w jej życiu. I być może ... chwile radości ... miłości... szczęścia i tego ... co dla niej najlepsze ... spotykają Natali każdego dnia ... do końca świata i jeden dzień dłużej !!!

 

*** - N.

Za górami, za lasami żyła sobie śliczna księżniczka. Mieszkała w ogromnym zamku, otoczona najbliższą rodziną. Jej król – tata oraz królowa – mama kochali swoją księżniczkę z całego swojego serca. Królestwo, w którym mieszkali, było bardzo dużych rozmiarów. Liczyło 40 komnat, 10 łazienek oraz 3 kuchnie. Aby panował w nim porządek, musiało być zaangażowanych bardzo dużo osób. Służba, kucharze, lokaje. Zawsze dwa razy do roku organizowano generalne porządki w zamku. Zamiatanie, mycie podłóg, ścieranie kurzy oraz przede wszystkim mycie okien było bardzo dużym wyzwaniem dla mieszkańców zamku. Księżniczka już od młodych lat zawsze angażowała się w pomoc w sprzątaniu. Pomimo iż tata – król i mama – królowa mówili księżniczce, że nie musi brać na siebie tego brzemienia, i w zamian za to pójść sobie odpocząć, pospacerować po przepięknym ogrodzie lub spędzić czas z najbliższymi przyjaciółmi, księżniczka i tak decydowała się na sprzątanie. Pewnego dnia, gdy zbliżał się dzień porządków, księżniczka musiała pilnie wyjechać z zamku. W pierwszej chwili było jej żal, ale później sobie pomyślała, że fajnie na chwilę oderwać się od murów swojego zamku i zobaczyć inne miasto. Podczas nieobecności księżniczki do zamku przyszło dużo mieszkańców. Słysząc, jak księżniczka zawsze się angażuje w pomoc utrzymania czystości w zamku, postanowili bezinteresownie ofiarować pomoc w sprzątaniu. Gdy zamek był wysprzątany na błysk, król i królowa postanowili urządzić duże przyjęcie dla wszystkich osób, które były zaangażowane w sprzątanie. W dniu przyjęcia księżniczka wróciła do zamku. Kiedy zobaczyła, jak w jej królestwie jest czysto, poczuła ogromną radość i przyjemność. Zrozumiała, że może czerpać od innych dobro, że ma prawo do popełniania błędów i pomimo częstego dawania od siebie dobra, może przyjmować również pomoc bez wyrzutów sumienia.
Księżniczka, od tej pory, za każdym razem, gdy sobie przypomniała ten dzień, czuła radość, spokój, rozluźnienie, lekkość. Z każdą chwilą bardziej ...

 

*** - M.


Być może jeszcze nie teraz, usłyszysz, zobaczysz ... poczujesz ... SZCZĘŚCIE, RADOŚĆ, SATYSFAKCJĘ.
Być może jeszcze nie teraz ... tak jak płynie wdech i wydech ... widzisz ... słyszysz ... czujesz ... MIŁOŚĆ... RADOŚĆ... WZRUSZENIE... Być może to nie jest jeszcze ten moment ... gdy słuchasz tych słów ... czytasz ten tekst i uświadamiasz sobie radość bliskich. Gdy jesteś ciekawa ... co sprawia im radość. Gdy możesz zobaczyć ... tak jak płynie wdech i wydech ... RADOŚĆ ... SZCZĘŚCIE ... zadowolenie bliskich. Gdy chcesz ... w najlepszy dla siebie sposób ... wykorzystać swój wolny czas na zakup ślubnych butów dla córki. I być może nie zawsze tak było że córka chciała rano wstać i pojechać na zakupy ... ty uświadamiasz sobie w najlepszy sposób ... że dzięki wykorzystaniu technik NLP ... córka nie tylko zgodziła się na zakupy, ale również zakupiła wymarzone, idealne buty ślubne. I z każdą chwilą bardziej... możesz poczuć ... SZCZĘŚCIE ... RADOŚĆ i satysfakcję córki i... samej siebie ...
Być może nie skupiasz się teraz na swoim oddechu ... budujesz harmonię w sobie i wpływasz ... w dobry dla nich sposób na bliskich ... Podczas gdy twój nieświadomy umysł daje ci do zrozumienia...jak zachęciłaś przyszłego zięcia do zakupu garnituru ślubnego ... I gdy czujesz RADOŚĆ ... SZCZĘŚCIE ... satysfakcję ... słyszysz głos swojej córki i słowa ... mamusiu dziękuję ... bardzo cię kocham ... wywołuje to w Tobie Radość, SZCZĘŚCIE i wzruszenie ...
Ty sama widzisz ... i ... wiesz co jest dobre dla ciebie i bliskich.

 

„ Czy można marzyć ?" - Michał

 

Dawno, dawno temu na obrzeżach miasta mieszkał piesek o imieniu Olek. Była to piękna, zielona okolica, sporo tam było drzew, krzewów i zakamarków, w których ten mały psiak wprost uwielbiał się bawić. Olek szczególnie upodobał sobie deptak wzdłuż rzeki. Mógł tam biegać godzinami, węszyć, zakopywać, odkopywać i szukać, a gdy się zmęczył kładł się pod drzewem i obserwował pływające w rzece kaczki. Marzył, aby tak jak one pływać tam i z powrotem wzdłuż brzegu. W wyobraźni czuł przyjemny chłód wody na łapach i widział siebie jak ściga się z kaczkami po kawałki chleba, rzucane przez dzieci. Kiedy pewnego dnia opowiedział o swoim marzeniu swoim kolegom i rodzinie, ci zaczęli z niego drwić. Od tamtego czasu słyszał od nich zdania w stylu „ A po co ci to pływanie?", „Psy nie pływają", „Nie dasz rady" i „Nie potrafisz". Olkowi było smutno i przykro, chciał, żeby go wspierali i wierzyli, że kiedyś nabędzie upragnione umiejętności.
Pewnego dnia, tak się zdenerwował na to dogryzanie, ze wkurzony i ze łzami w oczach wybiegł do lasu. Biegł przed siebie ile sił w łapach, chciał być jak najdalej stąd. Po paru minutach takiego biegu zdał sobie sprawę, że nie wie, gdzie jest. Olek zatrzymał się i rozejrzał wokoło. Nie znał tej okolicy i zaczął szukać jakiegoś charakterystycznego punktu.
Spostrzegła to siedząca wysoko na gałęzi sowa. Obserwowała go od dłuższej chwili jak biegnie na oślep, przed siebie. Teraz psiak kręcił się wkoło, więc sowa postanowiła dowiedzieć się co robi.
- Zgubiłeś się? - zapytała.
- Ja ... Biegłem, biegłem i teraz nie wiem gdzie jestem ... A ty kim jesteś ? - odpowiedział Olek .
- Jestem sowa Wanda, mieszkam tu od lat. Dokąd chcesz dotrzeć?
W tym momencie Olek przypomniał sobie jak znajomy kot opowiadał mu o puchaczu Wandzie, podróżniczce znanej z dobrego serca i mądrych rad.
- To ty jesteś tą podróżniczką, która obleciała cały świat? - zapytał Olek.
- Och to było zaledwie kilkanaście państw, ale tak, to ja. - oparła Wanda.
- Mam problem i właśnie przed nim uciekam ... - powiedział psiak.
- Ooo, a cóż to za problem? - zaciekawiła się Wanda.
- Śmieją się ze mnie, że nic nie umiem. - z miną zbitego psiaka odpowiedział Olek.
- A jest to prawda? - spytała sowa.
- Niestety tak.
- A czy to nie jest tak, że potrafisz kopać, szukać i do tego szybko biegać?
- No w sumie tak.
- Więc są rzeczy które potrafisz robić?
- No tak.
- Czyli nieprawdą jest, że nic nie potrafisz ?
- No tak!
- Więc z czego dokładnie się śmieją?
- Że nie umiem pływać.
- Rozumiem, a próbowałeś kiedyś?
- W sumie nie.
- A możesz spróbować?
- Chyba tak.
- A czy to jest tak, że zwierzęta jak my, mogą popełniać błędy?
- No tak.
- I może im się coś nie udać?
- No może.
- A tobie się też coś może nie udać?
- No tak.
- Okej ... a można robić rzeczy, które nie krzywdzą innych?
- No chyba można.
- A można robić rzeczy, które nie krzywdzą innych, nawet gdy oni tego nie pochwalają?
- No chyba tak.
- Czyli możesz mieć swoje zdanie, w sprawie która innych nie dotyczy?
- Tak, mogę.
- A czy inni mogą mieć swoje zdanie ?
- Mogą.
- A czy zdanie innych musi ci się zawsze podobać?
- No w sumie nie.
- Chciałabym podsumować, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Czy to jest tak, że możesz popełniać błędy i nie martwić się opinią innych?
- No tak!
- A czy jeżeli coś nie wyjdzie, można spróbować kolejny raz?
- Można.
- Co w takim razie powstrzymuje cię przed nauką pływania?
- Hmmm ... w sumie nic ...
- Chcesz zatem spróbować?
- Tak, chcę!
- A możesz to zrobić?
- Tak, mogę!
Olek poczuł jak spełnia się jego marzenie. Zobaczył siebie nurkującego i pluskającego się w krystalicznie czystej rzece. Zrozumiał, że może spróbować i nic się nie stanie jak się nie uda. Przecież można spróbować jeszcze raz. A nawet kolejny raz, przecież kiedyś na pewno się uda. A zdanie innych? No cóż, w tej kwestii nie będzie więcej pytał. Olek wie, co trzeba zrobić.
- Jeszcze dwie rzeczy – powiedziała sowa. Idź wzdłuż tych drzew z zielonym znaczkiem, to szlak prowadzący nad rzekę, trafisz tam bez problemu.
- A druga sprawa? - zapytał Olek?
- Jak już będziesz nad rzeką pytaj o kaczkę Matyldę, to moja dobra znajoma, da ci parę wskazówek odnośnie pływania.
- Och, cudownie! - ucieszył się psiak. Dziękuję ci za pomoc! Naprawdę jesteś mądra, tak jak to mówią inne zwierzęta!
- Ale ja nic nie zrobiłam – uśmiechnęła się sowa. Zadałam ci raptem parę pytań, ale widzę jak... z każdą chwilą... z każdym krokiem bardziej... być może jeszcze nie teraz... ale w swoim tempie... uczysz się pływać. A teraz już leć do Matyldy, widzę , że jesteś gotowy.
- Tak, już nie mogę się doczekać, dziękuję jeszcze raz! - powiedział Olek i pobiegł wzdłuż wyznaczonej trasy.
A Wanda przymknęła oczy na krótką drzemkę, kto by pomyślał, że rozmowy mogą tak męczyć...

 

Copyright © 2013 Homosum - Wszelkie prawa do serwisu zastrzeżone.